Wpływ marihuany na organizm człowieka

wtorek, 12 Maj 2015

Wszyscy znamy to uczucie: przyspieszony puls, przekrwione oczy, suchość w ustach itp. Ale co dokładnie dzieje się w naszym organizmie, kiedy palimy marihuanę? Oto 17 pozytywnych i negatywnych efektów, które występują, gdy jesteś pod wpływem marihuany. Tak jak w przypadku wszystkich używek, każdy inaczej odczuwa ich efekty.

Wpływ marihuany na organizm

Kiedy wdychasz dym z marihuany do swoich płuc, kannabinoidy szybko uwalniane są do krwiobiegu, a stamtąd do mózgu i innych organów. Kannabinoidy są wolniej transportowane, kiedy są dostarczane przez jedzenie lub picie.

Podrażnienie płuc

Tak samo jak dym tytoniowy, dym z marihuany zawiera mieszaninę substancji chemicznych, które mogą podrażniać płuca. Dotychczasowe badania potwierdzają jednak, że palacze marihuany nie są bardziej narażeni na ryzyko związane z rakiem płuc niż osoby które pala rzadko, lub nie palą w ogóle.

Kaszel i wydzielanie flegmy

Jeśli palisz często, jest bardziej prawdopodobne, że będziesz miewać kaszel, jak również może się zwiększyć wydzielanie flegmy. Produkcja plwociny jest normalną rzeczą, ponieważ jest to linia obrony organizmu i dowodzi, że Twój układ odpornościowy działa prawidłowo.

Zapalenie oskrzeli

Częste palenie marihuany może powodować podrażnienie górnych dróg oddechowych i zwiększyć ryzyko rozwoju zapalenia oskrzeli.

Przyspieszone bicie Serca

Palenie marihuany powoduje niemal natychmiastowy wzrost bicia serca, który utrzymuje się przez kilka godzin.

Czerwone oczy

Czerwone oczy są spowodowane przez THC – psychoaktywny składnik marihuany, który sprawia, że naczynia krwionośne w twoich oczach rozszerzają się.

Dopamina

Marihuana sprawia, że mózg uwalnia dopaminę, co powoduje uczucie euforii i zaburza sposób odbierania bodźców (percepcja).

Problemy z pamięcią

Oddziaływanie na hipokamp wpływa na zdolność do zapamiętywania świeżych wspomnień. Badania dowodzą jednak, że marihuana może mieć wpływ na zdolności poznawcze, jednak nie jest to regułą. Problemy z pamięcią u palaczy trawki mijają po niedługim czasie abstynencji.

Zaburzone podejmowanie decyzji

THC zmienia sposób przetwarzania informacji, więc podejmowanie decyzji może być zaburzone.

Spowolniony czas reakcji

Używanie marihuany sprawia, że równowaga i koordynacja ruchów są zaburzone, a odruchy mogą być wolniejsze niż zwykle.

Leczenie objawów jaskry

Marihuana obniża ciśnienie wewnątrz oka, i usuwa symptomy jaskry przez krótki czas. Rząd USA od kilkunastu lat co miesiąc wysyła czterem osobom chorym na jaskrę po 300 jointów w celu leczenia choroby.

Problemy dla dojrzewającego mózgu

Nastolatkowie, którzy palą marihuanę zaledwie przez trzy lata mogą być narażeni na kłopoty z pamięcią długoterminową.

Przeciwbólowy

Marihuana łagodzi stany zapalne i jest powszechnie stosowana w celu uśmierzenia bólu.

Objawy odstawienia

Niewielki odsetek (ok 9%) użytkowników marihuany uzależnia się od niej i odczuwa objawy odstawienia, takie jak niepokój, drażliwość, bezsenność, senność, zmniejszenie apetytu czy depresja.

Podrażnienie gardła

Gorący dym palonej marihuany może podrażnić jamę ustną i gardło. To dlatego medyczna marihuana najczęściej przyjmowana jest poprzez waporizer lub w formie jedzenia.

Gastrofaza

Marihuana pobudza apetyt, które mogą być przydatne dla osób leczonych na raka i AIDS
Regulacja funkcji żołądka.

THC skutecznie łagodzi nudności i wymioty, dlatego często jest używana wśród ludzi, którzy są zakażeni HIV/AIDS, lub przyjmują chemioterapię.

Osłabienie układu odpornościowego

THC może osłabić układ odpornościowy, dzięki czemu można bardziej podatnym na choroby. Badania pokazują jednak, że tylko wyjątkowo duże stężenie THC we krwi może mieć negatywny wypływ na układ immunosupresyjny.

Źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , | Kategoria: Medycyna a Konopie, Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »

ONZ Zakończmy Wojnę z Marihuaną

wtorek, 12 Maj 2015

Specjalna sesja ONZ zaplanowana na kwiecień 2016, w której wezmą udział ministrowie i inni wysoko ustawieni urzędnicy z krajów na całym świecie może zmienić stosunek na temat globalnej polityki narkotykowej.

Po ostatniej specjalnej sesji zgromadzenia ogólnego w sprawie narkotyków, przeprowadzonej w 1998 roku wyznaczono sobie za cel “świat wolny od narkotyków”. Teraz jednak coraz większa liczba stanów w USA i innych krajów legalizuje marihuanę, a także zmieniają prawo dotyczące narkotyków.

“Wcześniejsze postanowienia dotyczące wojny z narkotykami nie osiągnęły swoich celów“, powiedział Mark Golding (Jamajski minister sprawiedliwości) zgromadzonym dygnitarzom w ONZ.

“Istniejąca globalna polityka narkotykowa, która mocno podkreśla kryminalizację narkotyków, posiadania, produkcji i dystrybucji jest niezgodna z międzynarodowymi standardami praw człowieka, i przyczyniła się do poważnych naruszeń praw człowieka”

Nie tylko Jamajka kładzie nacisk na reformę prawa międzynarodowego. Wojnę z narkotykami potępiają też przedstawiciele Argentyny, Kolumbii, Ekwadoru, Gwatemali, Meksyku i Urugwaju.
“Wezwanie ministra Godling’a w sprawie reformy jest śmiałym i historycznym krokiem, aby globalna polityka narkotykowa poszła do przodu”, powiedział David Borden z StopTheDrugWar.org

Nadszedł czas, aby rządy wielu krajów zmieniły politykę narkotykową na bardziej ludzką i szanującą prawa człowieka. Wystarczy zobaczyć na politykę narkotykową w Portugalii, która w 2001 roku zdekryminalizowała wszystkie narkotyki i wcale nie stała się mekką dla narkoturystów.

Źródło: stopthedrugwar.org

Tagi: , | Kategoria: Legalizacja Konopi, Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »

Jazda pod wpływem marihuany: Aplikacja na telefon sprawdzi czy możesz jechać

wtorek, 12 Maj 2015

Naukowcy stworzyli aplikację na smartfony, która pomoże określić, czy ktoś jest zbyt zjarany aby móc prowadzić pojazd. To ważny krok zarówno dla konsumentów, jak i organów ścigania.

Aplikacja została opracowana prze naukowców z Arizona State University w Arizonie. Program będzie wykorzystywał kamerę do wykrycia mimowolnych ruchów gałek ocznych.

Aplikacja może być poprana na większość tabletów i smartfonów, którzy chcą w łatwy sposób zbadać swoją trzeźwość. Użytkownicy będą patrzeć w kamerę swojego telefonu – lub telefonu policjanta, a technologia będzie mierzyć drobne, mimowolne ruchy oczu. Jest to test trzeźwości podobny do tego, w którym policjant nakazuje śledzenie długopisu lub palca świecąc latarką w oczy.

“To nieinwazyjny test, który wykorzystuje sprawdzoną technologię, wykorzystywaną do diagnozowania chorób neurologicznych”, mówi Richard Dale, dyrektor wykonawczy z Arizona State University.

W 2013 roku prawie 10 milionów Amerykanów w wieku 12 lat lub starszych przyznało się do prowadzenia pojazdu pod wpływem marihuany.

“Chodzi o świadomość, edukację i odstraszenie. Technologia podobna do alkomatu ma potencjał, aby być równie przydatna dla osób fizycznych, jak również do egzekwowania prawa”, dodał Richard Dale.

Źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , | Kategoria: Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »

Jamajka sadzi pierwszą legalną roślinę konopi indyjskich

wtorek, 12 Maj 2015

Kingston: Jamajka sadzi swoją pierwszą legalną sadzonkę konopi indyjskich. Pierwsza legalna marihuana została posadzona na ziemiach Uniwersytetu Indii Zachodnich w poniedziałek. Uniwersytet został wyznaczony do uprawiania marihuany w celach badań medycznych i wyznaczenia tempa rozwoju przemysłu legalnej marihuany.

Ta sytuacja jest efektem poprawki, która niedawno weszła w życie i przewiduje rozwój przemysłu medycznej marihuany na Jamajce.

“Chcę wiedzieć, kiedy zaczniecie robić eksperymenty, i co znajdziecie w roślinie“, powiedział minister nauk Philip Paulwell. “Musimy zacząć w ten sposób, tak, abyśmy mogli przygotować się na pełną komercjalizację“.

Minister sprawiedliwości Mark Golding, który również uczestniczył w uroczystości, powiedział, że “uniwersytet ma dobry zespół naukowców w różnych dyscyplinach naukowych”.

“Teraz mogą oni uprawiać marihuanę w celach badawczych i spodziewamy się, że wysiłki te przyniosą efekty ekonomiczne, i zauważymy transformacje przemysłu na Jamajce“, powiedział.

Ostatnie zmiany legalizacyjne na Jamajce to dekryminalizacja niewielkich ilości (prawie 57g) marihuany i oficjalna sprzedaż medycznej marihuany.

Źródło: faktykonopne.pl

Tagi: , , , | Kategoria: Legalizacja Konopi, Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »

Światowa Komisja ds. Narkotyków wzywa do legalizacji marihuany

sobota, 7 Luty 2015

W poniedziałek wieczorem, Światowa Komisja ds Polityki Narkotykowej wydała międzynarodowe zlecenie w sprawie reformy prawa narkotykowego. Pierwszy raport Komisji mówi głośno: Zalegalizować!

Komisja jest kierowana przez światowych liderów od konopi, np Richard Branson, który proponuje bardziej logiczne podejście do narkotyków (w tym marihuany), która spowoduję redukcję szkód społecznych i wiele innych pozytywnych efektów.

Podsumowując, ci przywódcy chcą mniej ludzi za kratkami, przyjmując bardziej ludzkie traktowanie praw człowieka jeśli chodzi o narkotyki.

Oto fragment raportu, w którym komisja odnotowuje sukces legalizacji marihuany:
Wiele można się nauczyć z porażek w regulowaniu prawa alkoholowego, tytoniowego, farmaceutyków i innych produktów które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia a także społeczeństwa.

Potrzebne są nowe eksperymenty pozwalające na legalny, ale ograniczony dostęp do narkotyków, które teraz są dostępne ale nielegalne. […]

Ostatecznie najbardziej skutecznym sposobem na zmniejszenie rozległych szkód prohibicji narkotykowej jest uzyskanie kontroli nad nimi.

Niedawno Światowa Organizacja Zdrowie wydała podobny raport, w którym również wzywa do legalizacji narkotyków na całym świecie.

Czy te sprawozdania ułatwią wprowadzenie zmian w prawie narkotykowym? Prawdopodobnie nie, jednak mogą pomóc otworzyć oczy ludziom, którzy stanowią prawo.

Tagi: , , , | Kategoria: Legalizacja Konopi, Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »

Legalizacja? Kto następny?

sobota, 7 Luty 2015

W grudniu 2013 Urugwaj jako pierwszy kraj w historii w pełni zalegalizował konopie. Od tego czasu kraj ten pracuje nad rozwojem rynku marihuanowego, tym samym torując drogę kolejnym krajom, które pójdą w jego ślady. Czyli komu? Oto 10 krajów, które mogą wkrótce podążyć śladami Urugwaju i zalegalizować marihuanę rekreacyjną.

Jamajka
Tu nie trzeba być geniuszem. Bob Marley wciąż pośmiertnie patronuje wyspie i jego mieszkańcom, którzy od niedawna mogą cieszyć się z częściowej dekryminalizacji zioła. Pełna legalizacja na horyzoncie?

Hiszpania
Posiadanie i spożywanie marihuany, choć wciąż teoretycznie nielegalnej, jest tu dozwolone. W efekcie jak grzyby po deszczu pojawiają się kluby miłośników zioła takie jak HQ Barcelona, Club Choko czy La Mesa, szczególnie w rejonach Barcelony. Gdy fala legalizacji zaleje Europę, jedynym logicznym ruchem Hiszpanii będzie przyłączenie się.

Czechy
Od kwietnia 2013 można u naszych południowych sąsiadów zaopatrzyć się w marihuanę medyczną na receptę. Dodatkowo, Czechom wolno uprawiać do pięciu drzewek marihuany dla własnego użytku, a palenie jest czymś tak powszechnym, że Czechy stały się w ostatnich latach popularnym miejscem na wypady konopne.

Kolumbia
Chyba nigdzie wojna z narkotykami nie poniosła za sobą tyle strat ile w Kolumbii. Kokaina i heroina zrujnowały kolumbijską gospodarkę a kartele narkotykowe dalej rosną w siłę. Dobre wiadomości, jakie płyną ze Stanów Zjednoczonych w związku z legalizacją (wzrost gospodarczy, straty meksykańskich kartelów narkotykowych) zachęciły prezydenta Kolumbii do publicznego stwierdzenia, że wojna z narkotykami to porażka i że kraj będzie szukał innych opcji.

Kostaryka
Kostaryka zdekryminalizowała posiadanie i spożycie konopi (ale nie ich uprawę). Co wyróżnia Kostarykę na tle innych państw to podejście do problemu nielegalnych substancji: używki to nie zbrodnia, ale problem zdrowia publicznego. W związku z tym policja raczej nie zatrzyma nas za palenie, aczkolwiek musimy liczyć się z mandatem za palenie na przystanku czy w restauracji.

Portugalia
Portugalia to prawdziwy pionier w sprawach związanych z używkami. Już w 2001 zdekryminalizowała wszystkie narkotyki i od tego czasu uzależnienie od jakichkolwiek substancji to problem zdrowotny, objęty obowiązkowym leczeniem a nie wykroczenie. Od tego czasu uzależnienie od narkotyków spadło aż o połowę! Logicznie, legalizacja byłaby następnym krokiem. („Nie karz tylko lecz” – takie podejście daje do myślenia!)

Peru
Na razie peruwiańskie prawo zezwala obywatelom na posiadanie do 8 gramów konopi (sprzedaż i uprawa są wciąż nielegalne). Kraj ten może jednak wkrótce pójść w ślady Urugwaju, jak można wnioskować z wypowiedzi dyrektora narodowej komisji ds. kontroli nad narkotykami (National Drug Control Commission)

Szwajcaria
Niewielkie ilości konopi na własny użytek zostały zdekryminalizowane, jak również uprawa do czterech drzewek na osobę. Na razie nie ma konkretnych planów dotyczących pełnej legalizacji, ale neutralny stosunek Szwajcarów oraz brak jakichkolwiek problemów dotyczących spożycia konopi wydają się stwarzać idealny klimat do pójścia za ciosem.

Meksyk
Meksyk to kolejny miażdżący przykład porażki, jaką jest wojna z narkotykami. Kartele narkotykowe zgarniają ponad 20 miliardów dolarów rocznie a ponad 60 000 ludzi straciło przez nie życie w latach 2006-2012. Jednakże legalizacja sprzedaży w Kolorado i Waszyngton finansowo mocno dała się we znaki przemytnikom wzdłuż meksykańskiej granicy. Dwie ustawy czekają na przegłosowanie w Meksyku – jedna dekryminalizująca zioło, druga zezwalająca na użycie marihuany do celów medycznych. Trzymamy kciuki.

Kanada
Tak, to żaden błąd! Mimo, że Kanada od dawna dba o rozwój rynku marihuany medycznej oraz zezwala producentom na hodowlę i dostawy bezpośrednio do pacjentów, marihuana rekreacyjna wciąż pozostaje nielegalna, mimo wielu prób zmiany prawa. Plusem jest, że właściwie brak jest jakichkolwiek działań policji ukierunkowanych na nadzorowanie przestrzegania tego prawa.

USA
Legalizacja może wydawać się nieuchronna, ale wiele zależy od tego, czy mieszkańcy stanów Waszyngton i Kolorado dowiodą, że Amerykanie są na tyle odpowiedzialni, że rekreacyjna marihuana nie wymknie im się spod kontroli oraz wpływy z podatków wysoko przeważą nad potencjalnymi negatywnymi zjawiskami. Ameryko, świat patrzy!

źródło: Lisa Rough, Leafly

Tagi: , , , , | Kategoria: Legalizacja Konopi, Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »

Skąd przywędrował skunk, historia współczesnej marihuany

sobota, 7 Luty 2015

Marihuana jest znana ludzkości od około 12 tys. lat i nigdy nie znaleziono na jej zdecydowanie negatywne działanie żadnych dowodów, a nawet lepiej, gdyż badania naukowe, które zaprzeczyły jakimkolwiek poważnym zagrożeniom związanym z paleniem marihuany, były najczęściej finansowane przez rządy, pragnące jedynie potwierdzenia swojej tezy i nie spodziewające się, że dostaną raport o znikomej lub żadnej szkodliwości używania trawki.

Jednym z największych zawodów wszystkich represyjnych gabinetów politycznych było odkrycie, że marihuany nie da się przedawkować śmiertelnie, gdyż proporcje jej dawki skutecznej do dawki śmiertelnej wynoszą 1- 40,000, podczas gdy przykładowo aspiryna pochwalić się może proporcją 1 – 10.
Do tego, taka dawka konopi jest absolutnie niemożliwa do przyjęcia z powodu samej wagi szczytów konopi lub jej żywicy – haszyszu, które musiałyby oscylować w granicach 3-5 kg i zostać wprowadzone do oganizmu w całości, w krótkim odstępie czasu. Dla porównania, zawodowi palacze jointów nie są w stanie spalić więcej niż 5-10 gram mocnego towaru w ciągu całej doby.
Pomimo tego, znane jest „pozorne przedawkowanie THC” – czynnej substancji zawartej w konopiach. Występuje ono jako efekt uboczny wypalenia bardzo mocnej odmiany, który objawia się najczęściej zaśnięciem. Jeśli dana jednostka jest jednak skłonna do paniki, może także pojawić się strach, jeśli osoba posiada zaś nerwowe usposobienie lub ma poważne problemy z żołądkiem, „przejaranie” może także prowadzić do nagłej bladości i wymiotów.
Najprostszym środkiem, powszechnie dostępnym, „zbijającym THC” jest fruktoza, sacharoza czyli po prostu owoce, soki owocowe lub zwykła woda z cukrem – pomaga nawet zwykły batonik czekoladowy. Działanie po zastosowaniu takiego antidotum, pojawia się już po 10-15 minutach, czasem po 20-25 i pozwala całkowicie luźno fruwać dalej. THC nie wykazuje fizjologicznych skutków ubocznych – nie kumuluje się w organizmie w postaci toksyn, tak więc nie zatruwa wątroby, pomimo tego że komórki kanabinoli łączą się z tłuszczem i pozostają przez pewien czas w krwiobiegu – te cechy czynią jednak z niego z drugiej strony idealny, długo działający środek przeciwbólowy, który w jednostkowych przypadkach może likwidować całkowicie nawet bardzo dotkliwe bóle neurologiczne.
Poważnym zagrożeniem ze strony konopi, o którym warto wspomnieć, może być jedynie prowadzenie samochodu lub pilotowania samolotu w stanie poważnej intoksykacji, co może prowadzić do wypadków. Odnotowano takie incydenty w skali całego świata, ale są one tak niezmiernie rzadkie, że nie można ich nawet porównywać z potwornymi wypadkami, będącymi efektem prowadzenia samochodu przez pijanych kierowców, którzy w samym 2009 spowodowali w Polsce 5,346 wypadków.
W tym samym roku zatrzymano także na polskich drogach 82,000 nietrzeźwych kierowców. Marihuana w żadnym wypadku nie może się z tym na szczęście mierzyć! Palenie marihuany jest zdrową alternatywą dla picia alkoholu, który w atmosferze kulturowego przyzwolenia bardzo często prowadzi do alkoholizmu – we wszystkich większych miastach Polski alkoholizm zbiera żniwo w postaci 20% populacji!
Gdy miałem szesnaście lat i pierwszy raz za sprawą mojego przyjaciela poczułem marihuanowy dym w płucach, nie zdawałem sobie sprawy, co tak naprawdę palę, ale wiedziałem że holenderski cud, który totalnie zmienił moje życie nazywany był „skunem”. Nazwa, jak miałem się dowiedzieć znacznie później była zwykłym spolszczeniem angielskiego słowa „skunk”.
W tym czasie nie miałem oczywiście żadnego pojęcia o niezwykłej dynamice genetycznej konopi i wielości jej odmian, które za sprawą hodowców od późnych lat ’60 niezwykle wzbogaciły teatr doświadczenia przeciętnego palacza trawy pozwalając dzisiaj także polskim stonerom wybierać wśród najnowszych i przede wszystkim najmocniejszych propozycji na europejskim rynku.
Gdy granice Polski – które do końca lat ’80 pozostawały mniej lub bardziej szczelne – otworzono nagle z hukiem w 1989, na naszych oczach narodził się kolejny szlak handlowy, tym razem krążyło nim nowe egzotyczne palenie – skunk. Marihuana, a także haszysz wszelkiej maści stały się w Trójmieście i w granicach samej aglomeracji tak szeroko dostępne, jak wcześniej tylko ocet w supermarkecie.
Uderzył też szuwaks, Gdynia i Sopot pływały w kwasie, ale to już zupełnie inna historia… W czasach mojej szkoły średniej, w Trójmieście rządził niepodzielnie holenderski i niemiecki import, a nazwy takie jak Northern Lights, Orange Bud, Shiva Skunk i Super Skunk stawały się doskonale rozpoznawanymi synonimami jakości palenia.
To była wszakże połowa lat ’90 i wszystko wydawało się możliwe. Restrykcyjna Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii, delegalizująca posiadanie konopi na własny użytek, która za sprawą SLD znalazła drogę do sejmu i zniszczyła poprzez więzienie tysiące niewinnych istnień ludzkich, miała zostać uchwalona dopiero w 1998, a tamten czas należał do najbardziej liberalnych w III RP.
Co stało się potem, to historia terroru i bezwzględnej penalizacji wszystkiego co tylko związane z konopiami… powrót do doskonale w Polsce znanego zamordyzmu. Trzeba podkreślić, że dla mnie samego, jak i dla wielu innych, słowa „marihuana” i „skunk” były w zasadzie synonimami, jak do dzisiaj są wśród doświadczonych palaczy i hodowców.
Pomimo tego, że nie ma jednak pomiędzy nimi żadnej różnicy, słowo skunk jest wykorzystywane przez gros rządów europejskich i sterowanych przez siebie aparatów represji do siania atmosfery paniki, jak też do dezinformowania społeczeństwa poprzez utożsamianie go z psychozą i śmiertelnym zagrożeniem.
Nie ma się jednak czego obawiać, jeśli tylko zdać sobie sprawę z tego, że słowo skunk pochodzi od niewinnej kalifornijskiej hybrydy konopi, która została w połowie lat ’70 wyhodowana przez kolektyw Sacred Seeds i zamieniona następnie w grubą maszynkę do zarabiania pieniędzy, jak też w podstawę genetyczną 70-80% odmian konopi, oferowanych obecnie na światowym rynku nasion. Historia hybrydy Skunk #1 niesie za sobą historię całego przemysłu, stworzonego przez hipisów w USA na fali ucieczki z wielkich miast, gdy fala kontrkultury cofnęła się w końcu i pozornie zniknęła z oczu…
Myśleć skunk, to jak myśleć krowa – odmian i rodzajów w obydwóch przypadkach jest tak wiele, że słowo to mówi nam coś jedynie bardzo ogólnie. Jeśli chcemy wiedzieć czym naprawdę jest skunk, musimy zawędrować do korzeni, które ponad trzydzieści lat temu zapuściła w Kalifornii odmiana znana jako Skunk #1. Roślina ta była efektem zbiorowego wysiłku hodowlanego hipisowskiego kolektywu Sacred Seeds, którego członkowie zamieszkiwali w różnych miejscówkach, rozsianych na obszarze całej Kalifornii.
Do na pół-mitycznych postaci, tworzących kolektyw należeli: Sam Skunkman, Sandy Weinstein, Mendocino Joe i Maple Leaf Wilson (a być może także inni), z czego większość da się zidentyfikować jedynie poprzez relacje z drugiej ręki, hodowcy ci zniknęli bowiem całkowicie z pola widzenia do początku lat ’90.
Pierwszy prototyp rośliny typu skunk (niestabilna krzyżówka Columbian Gold x Afghani Kush) został najprawdopodobniej wyhodowany przez samych członków Sacred Seeds, choć czasem podaje się jako jego twórcę hodowcę o xywce Jingles, który jak głosi mit, ściął wszystkie swoje rośliny z niestabilinej linii, ale zatrzymał jedną, wyróżniającą się, dla celów własnych eksperymentów. Większość starych wyjadaczy uważa jednak, że jest to zasadniczo inna xywka Sama Skunkmana, który z niejasnych powodów użył jej do objaśnienia korzeni Skunk #1, za którym stoi sam jako jeden z głównych hodowców.
Roślina została wyhodowana najprawdopodobniej właśnie przez niego i była pierwszą w USA próbą połączenia genów cannabis indica z cannabis sativa – dwóch głównych rodzajów konopi. Początki eksperymentu datuje się na 1969 rok w mieście Santa Cruz (Oakland). Hybryda (krzyżówka) Skunkmana w postaci klonu wkrótce zaczęła krążyć po całym obszarze Bay Area i w końcu kolektyw Sacred Seeds zaadaptował tego niestabilnego „skunka” jako projekt hodowlany.
Hodowcy z Bay Area nie mieli jednak na początku łatwego zadania, gdyż skrzyżowanie Columbian Gold (aromatyczna, wysokiej jakości cannabis sativa z wybrzeża Kolumbii) z jakąkolwiek dziką odmianą w celu wyhodowania stabilnej rośliny, okazało się niezmiernie trudne. Skunkman odkrył jednak, że bardzo łatwo było skrzyżować ją z już istniejącą hybrydą. W ten sposób do miksu dołączona została niezwykle popularna w latach ’60 w USA, meksykańska odmiana cannabis sativa, Acapulco Gold (dobry, komercyjny klasyk).
Ten wstrzyk okazał się także dodawać dwie pożądane cechy. Oprócz umożliwienia samej krzyżówki, zwiększał także poziom general combining ability (GCA – ogólnej zdolności do krzyżowania). Dodatek Acapulco Gold skracał ponadto minimalnie czas kwitnienia. Najważniejszym osiągnięciem był jednak wzrost stosunku calyx/liść w Skunk #1 – roślina zaczęła być bardzo wydajna.
Sacred Seeds, jak wiele innych projektów kontrkulturowych lat ’60, byli na początku małą grupą, ale z czasem urośli w siłę. Sam Skunkman był pod koniec lat ’60 młodym hodowcą, ale z czasem urósł do rangi głównego selekcjonera i hodowcy nasion dla Seed Co w pod koniec lat ’70. Wejście do grupy było bardzo trudne, gdyż kandydat musiał zostać zaproponowany przez czynnego członka wewnętrznego kręgu. Na wejściu zlecano mu wyhodowanie konkretnej liczby klonów Skunk #1 z wypracowanej wcześniej genetyki.
W ten sposób osiągano kontrolę produkcji i zwiększano pulę genetyczną tej konkretnej rośliny, co pozwalało na jeszcze większe ustabilizowanie hybrydy. Jeśli wierzyć tej legendzie, w Sacred Seeds panował całkowity podział pracy. W ten sposób kolektyw osiągnął wiele w krótkim czasie używając naturalnej selekcji na swoją korzyść. Skunk #1 poszedł po raz pierwszy raz na sprzedaż w 1978 roku. Była to jedyna odmiana, na którą Seed Co nie dawało zniżek przy zamówieniu powyżej 1kg. Nasiona kosztowały $2 za sztukę i nawet wtedy ludzie protestowali, że cena jest za wysoka i że nie daje się zniżki przy zamówieniach hurtowych.
Był to drugi kalifornijski hit po odmianie Haze (która wyprzedawała się nawet rok do przodu), Skunk #1 wyprzedawał się bowiem całkowicie co roku. Nasiona były w tym czasie sprzedawane jako F1 (pierwsze pokolenie) matki i rośliny męskiej z następnego pokolenia, która była krzyżowana wstecz z jednym z oryginalnych rodziców.
Ze względu na komunalną rolę projektu, odmiana Skunk #1 miała wielu ojców jako że każdy z hodowców dokonywał swojej własnej wariacji. Hybryda pochodziła jednak zasadniczo z tej samej puli P1 (pokolenie rodziców), ale cel osiągano czasem nieco odmienną drogą, na przykład niektórzy z hodowców używali męskiej rośliny Columbian Gold.
Ze ścisłą kontrolą P1, hodowcy mogli wreszcie osiągnąć swój cel w postaci prawdziwie hodowlanej odmiany, przy czym z szeroką pulą genetyczną mieli pewność osiągnięcia zarówno wysokiego współczynnika specific combining ability (SCA – konkretnej zdolności do krzyżowania), jak i GCA – cech, które były bardzo mocno pożądane.
Powszechnie wiadomo, że grupa Sacred Seeds miała na samym początku wielkie problemy ze swoimi hodowlami i w przypadku Skunk #1 była to plaga botris cinerea (popularnie występująca w przyrodzie szara pleśń). Gdy zaatakowała ona wczesne krzyżówki Afghani (oryginalnej, afgańskiej wariacji cannabis indica), członkowie kolektywu postanowili przeprowadzić z nimi wielki test tortur, który miał objawić najbardziej odporne fenotypy.
Testy tortur i „wstrzyknięcia” były przeprowadzane głównie w hodowli typu outdoor na poletku klonów w odizolowanym miejscu, które były tam z premedytacją infekowane. Zarażone i zagrzybione rośliny lokalne były transportowane na miejsce hodowli, a same konopie testowane w ten sposób na odporność – hodowcy spoglądali przy tym i robili notatki na temat najsilniejszych fenotypów.
Większość genów Afghani do tego eksperymentu zapewnił Maple Leaf Wilson, ale jego nasiona i klony były twardo weryfikowane przez outdoorowe tortury. W tym momencie wyhodowaniem stabilnej linii Skunk #1 zajęli się także Sandy W. i motocyklista z East Bay, a także weteran wojny w Wietnamie, znany jako Mendocino Joe, który miał przejść do historii jako ojciec chrzestny sceny hodowców z Trinity (obok hrabstwa Mendocino i Humboldt podstawa tzw. Szmaragdowego Trójkąta w północnej Kalifornii).
Mendocino Joe pracował już w tym czasie nad pachnącą winogronami i pieprzem hybrydą Afghani, nie związaną ze Skunk#1, ale miał ponadto dużą kolekcję genów konopi i był ogólnie dobrym hodowcą, tak więc zaangażował się ostatecznie w test tortur. Rezultatem eksperymentu była specjalna linia, nazwana Skunk #18.2 (Skunk# x Afghani bx-1). Linia ta wprowadziła niezwykłą twardość i odporność na owady oraz grzyby do swojego potomstwa. Skunkman wziął ze sobą kilo tych nasion, kiedy w 1982 przeprowadził się do Holandii, a także wiele innych odmian z obszaru Kalifornii, Oregonu i Waszyngtonu, w tym Original Haze (stworzony przez równie legendarnych Haze Bros), Early Girl, Durban Poison oraz Northern Lights.
Nasiona te zostały podarowane Nevilowi, Shantibabie i Wernhardowi z Positronics – twórcy pierwszego holenderskiego coffee shopu, Mellow Yellow – w ten sposób narodziła się także holenderska potęga konopna. Oferowana do dzisiaj przez odnowiony Positronics hybryda Shiva Skunk (oficjalnie NL#5 x Skunk #1) wciąż wykazuje zastanawiającą odporność na wszelkie pasożyty roślinne.
Sam kolektyw Sacred Seeds został zlikwidowany podczas obławy policyjnej w 1982, w Santa Cruz, w efekcie której Sam Skunkman musiał przeprowadzić się do Holandii, a Mendocino Joe odleciał na wyspy Vancouver w Kanadzie i zmienił imię na Romulan Joe biorąc ze sobą także nasiona wczesnego Skunk #1 lub jego krzyżówek, linię nizinnego Central Ithsmus Thai, która prawdopodobnie została zakupiona od Haze Bros i jego największe osiągnięcie, winogronowo-pieprzową krzyżówkę zdominowaną przez geny Afghani – nazwaną w końcu Romulan.
Wkrótce był to hit w Brytyjskiej Kolumbii (BC). Te same linie genetyczne zostały zakupione od starego Joe przez Profesora Ziggy z The Federation Seeds Co na krótko przed jego śmiercią i miały pojawić się wkrótce na rynku jako Island Sweet Skunk, Golden Triangle Thai i Romulan w tej samej lub tylko nieco zmienionej postaci. To co dokonało ewolucji „skunka” było jednak kwestią dyskusji, która w latach ’80 przeniosła się na grunt holenderski.
O wizję rośliny rywalizowały dwa stronnictwa, obóz „słodkiego skunka”, do którego należał Sam Skunkman oraz obóz „śmierdzącego skunka” z Nevilem i Shantibabą. Jeśli chodzi o współczesnego Skunk #1, jedna linia oferowana była przez Skunkmana w Cultivator’s Choice Co, a następnie przez The Flying Dutchman jako „The Pure”.
Odzwierciedlała ona podejście do hodowania bardziej spójnych roślin, idące w kierunku idealnej, stabilnej hybrydy Skunk#1. Śmierdzący obóz był z kolei reprezentowany przez Seed Bank Co, a obecnie przez Mr Nice Seeds Co. Optuje on za większą wariacją fenotypów, tak jak prowadzony był wczesny skunk w Kalifornii. W ofercie Mr Nice Seeds przez długi czas można było znaleźć Skunk #1, sprzedawany jako „Pure Shit”, obecnie jest to „Shit” (Skunk #1 zdominowany przez Afghani x Skunk #1).
Hodowla skunka ma już ponad trzydzieści lat i hodowcy wciąż dorzucają swoje własne pomysły. Warto do tego wszystkiego dorzucić legendę, pochodzącą od hodowcy o xywce Texas Kid, który pisze, w jaki sposób Skunkman musiał uciekać do Holandii.
Wydarzenie to zostało nazwane „wielkim ratunkiem korzeni” i choć od końca lat ’80 uważane jest za mało wiarygodne, warto je tutaj przytoczyć dla porządku. Trzeba przy tym wyraźnie podkreślić, że jest to wersja której sam Skunkman nie potwierdza ciągle podtrzymując zdanie, że nigdy nie siedział w więzieniu. Dołączają się do tego oskarżenia o współpracę z DEA i podstawienie im hodowców z całego świata poprzez organizację pierwszego Cannabis Cup.
Wersja mityczna idzie to mniej więcej tak… Gdy w 1982 policja dorwała uprawę Sacred Seeds w jednym z magazynów w Santa Cruz, Skunkman został aresztowany, ale tego samego dnia wyszedł za kaucją mając opłaconego wcześniej prawnika i firmę poręczającą. W tym samym dniu sprawdził stan swojej hodowli z zewnątrz bojąc się ponownie wlecieć w łapy policji.
Po kilku godzinach w końcu opanował paranoję i odważnie zapuścił się do środka i nie mógł uwierzyć w to, co znalazł, mendy zalepiły bowiem budynek taśmą policyjną zostawiając wszystko w środku. Skunkman sprawdził magazyn, jak też śmietnik z tyłu budynku i okazało się, że wiele z roślin zostało uciętych wysoko ponad pierwszym poziomem liści, zaś niektóre zostały po prostu wyrwane z korzeniami i wrzucone tam w całości. Śmietnik był także pełen nasion, oczywiste stało się więc, że policja rozerwała pojemniki z nasionami, było ich jednak tak wiele, że Skunkman znalazł w końcu całe, zamknięte pojemniki. Mendy zostawiły taki burdel na całą dobę, kiedy można było wreszcie wszystko opisać i skatalogować, łącznie ze sprzętem do hodowli.
Skunkman zadzwonił jednak do innych członków kolektywu i rozebrał z nimi całe miejsce z użytecznego sprzętu. Światła zostały sprzedane, żeby zapłacić rachunki sądowe, a korzenie roślin, w tym matkę Haze, którą Skunkman hoduje do dziś, zostały z powrotem umieszczone w glebie przez innych hodowców i policja pozostała z brakiem dowodów, co przełożyło się na bardzo niskie wyroki lub ich kompletny brak.
Skunkman odsiedział w efekcie mniej niż rok i po wyjściu natychmiast odebrał swoje odmiany od przyjaciół łącznie ze Skunk #18.2, uratowanym ze śmietnika, by następnie przedostać się do Amsterdamu, gdzie założył Cultivator’s Choice Seed Company, nazwaną tak na cześć dorocznej nagrody Sacred Seeds, która przyznawana była w północnej Kalifornii w latach 1967-1983.
Rok później inny przyjaciel Skunkmana zdobył kolejną porcję nasion Skunk #1 z Sacred Seeds, która także powędrowała do Holandii. Kiedy Cultivator’s Choice poszła z torbami kilka lat później, Nevil kupił większość z nasion Skunkmana i następnie założył Seed Bank Co. Obydwie z linii, które do dzisiaj sprzedawane są w Holandii pochodzą więc z tej samej grupy samic Skunk #1, zapylanych przez różnych samców (hodowcy nigdy nie rozstają się z samcami), jednak wyselekcjonowanych z dwóch kluczowych, jedynych importów oryginalnego Skunk #1 do Holandii. Te importy posłużyły do stworzenia całego szeregu współczesnych hybryd, które w latach ’90 zalały całą Europę i do dzisiaj są używane do ustabilizowania nowych odmian.

Conradino Beb
źródło: rebelianci.org

Tagi: , , , | Kategoria: Odmiany Konopi, Strona Główna Blogu | 1 komentarz »

A może konopie?…

niedziela, 4 Styczeń 2015

To może być opłacalna uprawa – tym bardziej, że ministerstwo rolnictwa umieściło konopie włókniste na przekazanej KE liście planowanych rodzajów płatności bezpośrednich w Polsce.

Ministerstwo Rolnictwa traktowało dotąd uprawy lnu i konopi jako marginalne.
Od przyszłego roku jest przewidziana płatność do powierzchni uprawy konopi włóknistych, kwalifikującej się do przyznania jednolitej płatności obszarowej, o ile rolnik stosuje odmiany zawierające w uprawie polowej maksymalnie 0,2 proc. tetrahydrokanabinolu (THC) w suchej masie rośliny – przewidywana stawka to 200 euro na ha.

- Zbyt na te rośliny będzie pewny – przewiduje Maciej Kowalski z firmy HemPoland. – Moja firma zapewnia odbiór plonu przy obsianiu areału większego niż jeden hektar. Opłacalność tych upraw zależy od sezonu i od technologii zbioru. Cena skupu to ostatnio 350 zł za tonę – do zbioru wynoszącego 10 t., a powyżej 10 t.– 300 zł za tonę. Nastawiając się nie tylko na sprzedaż z przeznaczeniem na włókno, ale zbierając również nasiona, można otrzymać dodatkowo 2,50 zł za kilogram nasion – do zasiewu powyżej 20 ha opłaca się zamówić specjalny kombajn. Na ziemi V klasy można uzyskać 8-10 t. słomy, a klasy III – nawet 17 t. Z hektara można zebrać 400-500 kg ziarna. Uprawa jest prosta – wystarczy zasiać i zebrać, bez stosowania oprysków, a jako nawożenie wystarczy niewielka dawka azotu. Zbiór trzeba przeprowadzić tak, aby nie dopuścić do osypu nasion, na tym samym miejscu można uprawiać konopie nawet 3-4 sezony.

Jak dodaje Maciej Kowalski, aby w 2015 roku zasiać konopie, trzeba podjąć decyzję do końca października – uprawa wymaga zarejestrowania, ale wszelkie formalności załatwia spółka.

Źródło: farmer.pl

Tagi: , , , | Kategoria: Rolnictwo a Konopie, Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »

The New York Times reklamuje medyczną marihuanę

niedziela, 4 Styczeń 2015

Nowy Jork jest jednym z wielu stanów USA, w którym zalegalizowano dostęp do marihuany, wykorzystywanej w celach leczniczych. Informacje o możliwym jej zastosowaniu oraz właściwościach zawiera min. Leafly (strona internetowa i aplikacja mobilna). Do tej pory starała się ona zachęcić do świadomego korzystania z marihuany jedynie w pismach branżowych, których adresatami byli lekarze i pacjenci. W sierpniu 2014r. Leafly.com zamieścił obszerną reklamę w niedzielnym wydaniu The New York Times, reklamując po raz pierwszy w historii marihuanę medyczną w mediach mainstreamowych.

Reklama zawiera opis łagodzącego wpływu marihuany na objawy stwardnienia rozsianego i choroby nowotworowej, zaś jej hasłem przewodnim jest: „Just Say Know” (powiedz „wiem”).
Dyrektor Leafly nie ujawnia ceny umieszczenia reklamy, jednak średnio wynosi ona ok. 200 tys. dolarów.

Źródło: gazeta.pl

Tagi: , , | Kategoria: Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »

Snoop Dogg i Pharell łączą siły w reklamie marihuany!

niedziela, 4 Styczeń 2015

Snoop i Pharell łączą siły w reklamie marihuany: duet nagrywa utwór dla jednego z dostawców medycznej marihuany w Kalifornii. Pharrell Williams i Snoop Dog podjęli się współpracy na rzecz promocji markowej marihuany medycznej. Utwór ”Lightning Strikes”, bo o nim mowa, pojawia się w reklamie Kurupt’s MoonRock – dostawcy marihuany do kalifornijskich aptek, gdzie sprzedawana jest jako produkt o właściwościach leczniczych. ”Czujesz jak uderza piorun!” wykrzykuje Snoop Dog w reklamie wskazując na słoik z kostkami marihuany pokrytymi olejem haszyszowym.

Ten właśnie wers wydaje się być też refrenem – Williams nuci go, gdy na ekranie pojawia się Snoop Dog skręcający jointa. Chwilę wcześniej Snoop zachęca do kupna produktów rapując ”Ja się rozkręcam/biorę co moje/Krypton moją planetą (. . .) chodź weź swój MoonRock/bo ze mnie jest G.”. Utwór opatrzony jest leniwym rytmem z wykrywalnym wpływem Auto-tune.Całość miejscami przypomina płytę ”Random Access Memories” duetu Daft Punk czy album Snoopa ”R&G (Rhythm & Gangsta): The Masterpiece” z 2004 roku. Co prawda Snoop i Williams nie pracowali razem przy okazji nagrywania ostatnich albumów, ale ta dwójka ma bogatą wspólną historię: kilka największych hitów Snoop Doga, w tym ”Drop it Like It’s Hot”, ”From Da Chuuuch to da Palace” i ”Beautiful” wyprodukowało the Neptunes, team producentów Williamsa. W reklamie Snoop w końcu wyłącza muzykę. ”Tyle na teraz. Nie mogę dać wam usłyszeć całego utworu” żartuje. ”Twój tyłek i tak usłyszał już zbyt wiele”.

Mimo że Pharell szeroko znany jest ze swojego uwielbienia dla zioła wciąż dziwi fakt, że zaangażował się w promocję legalnego obrotu narkotykami. MoonRock, przez media nazwany „najsilniejszym ziołem w naszej galaktyce”, zawładnąć ma tętniącym życiem rynkiem marihuany medycznej. Kurupt i jego wytwórca Dr Zodiak oferują dostęp do marihuany koncesjonowanym aptekom. Kurupt, dotychczas głównie znany z albumów hip-hopowych i jako członek Tha Dogg Pound, najwyraźniej próbuje zaistnieć w branży przedsiębiorców konopnych. Po utrzymanym w rytmach reggae Reincarnated (2013) oraz współpracy z Dam-Funk pod szyldem Snoopzilla, krążą słuchy że Snoop pracuje nad materiałem na swojego pierwszego rapowego longplaya od 2011 roku. Wnioskując z jednego z ostatnich wywiadów Williamsa będzie to album koncepcyjny. ”To o jednej z tych rzeczy, które wydają się tak oczywiste, że ludzie jakimś cudem nigdy jej nie zauważają” jak mówi producent w wywiadzie dla radia Power 106 z Los Angeles. ”Nasz materiał pomoże Ci zapomnieć o tym podejściu… Ale stary, płyta Snoopa jest lepsza od mojej” twierdzi artysta.

Tagi: , , , | Kategoria: Muzyka, Strona Główna Blogu | Brak komentarzy »




najlepsze nasiona konopi, topowe odmiany